Psychowashing. Gdy język pomocy zaczyna zastępować pomoc.
- 12 kwi
- 4 minut(y) czytania
To, że coraz więcej mówi się o zdrowiu psychicznym, jest zmianą potrzebną i dobrą. Ale razem z tą zmianą pojawiło się też coś, co wymaga szczególnej uważności: język pomocy, za którym nie zawsze stoi rzetelna pomoc.

Im więcej mówi się o zdrowiu psychicznym, tym większa odpowiedzialność
To, że coraz więcej mówi się o zdrowiu psychicznym, jest zmianą potrzebną i dobrą. Jeszcze niedawno wiele osób latami nosiło swój lęk, przeciążenie, doświadczenia traumatyczne czy kryzys psychiczny w samotności. Dziś łatwiej znaleźć słowa na to, co boli. Łatwiej przyznać, że człowiek może nie dawać rady. Łatwiej też, przynajmniej czasem, poszukać wsparcia. Sam ten ruch ma ogromne znaczenie i nie warto go umniejszać.
A jednak wraz z rosnącą obecnością tematu zdrowia psychicznego pojawiło się także zjawisko, które wymaga zatrzymania i namysłu. Im więcej mówi się o pomocy, tym łatwiej stworzyć jej pozór. Im większa społeczna wrażliwość na temat traumy, kryzysu i cierpienia, tym większa pokusa, by używać tego języka również tam, gdzie nie stoi za nim rzetelny standard pracy. Właśnie w tym miejscu zaczyna się psychowashing.
„Im więcej mówi się o zdrowiu psychicznym, tym ważniejsze staje się pytanie, co naprawdę stoi za ofertą pomocy.”
Psychowashing rzadko wygląda groźnie na pierwszy rzut oka
Psychowashing nie musi być agresywny ani oczywiście szkodliwy. Często bywa estetyczny, ciepły i przekonujący. Posługuje się językiem bliskości, bezpieczeństwa, uzdrawiania, pracy z ciałem, traumą, układem nerwowym, emocjami i relacjami. Potrafi robić dobre wrażenie. Potrafi sprawiać, że osoba szukająca pomocy myśli: „ktoś wreszcie mnie rozumie”. Problem zaczyna się wtedy, gdy za tym przekazem nie stoją kompetencje, przygotowanie do pracy z określonym rodzajem trudności, etyka zawodowa i gotowość do ponoszenia odpowiedzialności za skutki swojej pracy.
W obszarze traumy i kryzysu ma to szczególne znaczenie. Człowiek, który szuka pomocy po doświadczeniu przemocy, straty, nagłego kryzysu, przewlekłego przeciążenia czy innego zdarzenia przekraczającego jego możliwości radzenia sobie, nie potrzebuje efektownej obietnicy. Nie potrzebuje też kolejnej osoby, która bardzo pewnym głosem opowie mu, że ma dla niego własną, autorską drogę do zdrowienia. Potrzebuje bezpieczeństwa. Potrzebuje adekwatnej diagnozy problemu. Potrzebuje specjalisty, który rozumie, z czym ma do czynienia, wie, czego nie wie, i nie traktuje cudzego cierpienia jak przestrzeni do eksperymentu.
„Człowiek w kryzysie nie potrzebuje efektownej obietnicy. Potrzebuje oferty pomocy, której można zaufać.”
Nie wszystko, co brzmi profesjonalnie, jest rzetelną pomocą
Dlatego tak ważne są konkretne pytania. Nie wystarczy zapytać, czy ktoś „pracuje z traumą”. Warto zapytać, jakie ma przygotowanie do takiej pracy, kim jest z pierwszego wykształcenia, w jakim nurcie pracuje, czy korzysta z superwizji, z jakimi trudnościami rzeczywiście pracuje na co dzień i na czym opiera proponowane przez siebie metody. Warto odróżniać pomoc psychologiczną, psychoterapię, interwencję kryzysową, psychoedukację i działania rozwojowe, bo to nie są synonimy. Warto też zachować ostrożność wobec metod, których główną rekomendacją jest to, że są „autorskie”, „przełomowe” albo „holistyczne”, jeśli za tymi określeniami nie idzie nic więcej niż opowieść.
Rzetelna pomoc zwykle jest mniej widowiskowa, niż obiecują reklamy i media społecznościowe. Często nie daje prostych odpowiedzi. Nie składa wielkich deklaracji. Nie mówi, że zadziała na wszystkich. Nie obiecuje szybkiej przemiany. Zamiast tego opiera się na przygotowaniu, granicach kompetencji, pokorze i metodach, które zostały sprawdzone. To może brzmieć mniej atrakcyjnie niż opowieść o głębokim przełomie, ale w obszarze zdrowia psychicznego właśnie to jest uczciwe.
„W zdrowiu psychicznym piękny język nie jest standardem pomocy. Standardem są kompetencje, etyka i odpowiedzialność.”
Standardowe wsparcie nie zawsze oznacza wsparcie adekwatne
Podobna uczciwość potrzebna jest również wtedy, gdy o wsparciu psychicznym mówią organizacje. Sam fakt, że firma ma program pomocowy, infolinię czy standardowy EAP, nie oznacza jeszcze, że temat został realnie zaopiekowany. Nie każda osoba potrzebująca wsparcia po nie sięgnie. Nie każda potrzebuje tego samego rodzaju pomocy. Nie każdy kryzys da się zaopiekować jedną konsultacją. Nie każda trudność powinna trafiać do osoby bez specjalizacji w danym obszarze.
Dlatego bardziej odpowiedzialne wydaje się nie mówienie, że wsparcie jest dla wszystkich i załatwia wszystko, ale raczej uczciwe określenie, komu, w jakim zakresie i przez kogo realnie można pomóc. Czasem mniej obietnic oznacza więcej szacunku wobec człowieka. Zwłaszcza wtedy, gdy mówimy o obszarze tak wrażliwym jak kryzys psychiczny, trauma czy żałoba.
„Mniej wielkich deklaracji, więcej adekwatnej pomocy. W tym obszarze to nie skromność, tylko odpowiedzialność.”
Od tego chcemy zacząć rozmowę
W kategorii „trauma, kryzys” chcemy właśnie od tego zaczynać. Nie od modnych haseł, ale od rzetelnego porządkowania pojęć. Nie od wielkich obietnic, ale od standardów. Nie od narracji o szybkim uzdrawianiu, ale od odpowiedzialnej rozmowy o tym, czym jest dobra pomoc, po czym ją poznać i dlaczego w obszarze ludzkiego cierpienia nie wystarczy brzmieć mądrze. Trzeba jeszcze naprawdę wiedzieć, co się robi.
Bo człowiek w kryzysie nie potrzebuje zachwycającej opowieści o wsparciu. Potrzebuje wsparcia, które jest prawdziwe.
Jeśli szukasz pomocy dla siebie lub bliskiej osoby, pamiętaj, że masz prawo pytać o kwalifikacje, metody pracy, zakres kompetencji i granice wsparcia. W obszarze zdrowia psychicznego to nie jest nadmierna ostrożność. To troska o własne bezpieczeństwo.
W Otulić Dobrem chcemy rozmawiać o traumie, kryzysie i wsparciu psychicznym bez uproszczeń, bez wielkich obietnic i bez psychowashingu. Jeśli szukasz treści opartych na rzetelności, odpowiedzialności i szacunku wobec ludzkiego doświadczenia, zapraszamy Cię do tej rozmowy.



