O nas
Nasza historia
Nie zaczęło się od „pomysłu na biznes”. Zaczęło się od spotkań z drugim człowiekiem w momentach, których nie da się zapomnieć.
Latem 2015 roku, Aneta Borucka-Iwańska, założycielka Otulić Dobrem, zaczęła budować swoją prywatną praktykę psychoonkologiczną z potrzeby niesienia wsparcia osobom zmagającym się z chorobą zagrażającą życiu oraz ich bliskim. Z czasem ta praca stała się czymś więcej niż tylko gabinetową historią.
Przez kolejne lata Aneta na co dzień widziała ten sam ciężar życia w dwóch światach naraz. W hospicjum i w opiece paliatywnej spotykała żony, mężów, córki, synów, siostry, braci, matki, ojców, partnerów – osoby, które niosą chorobę, pożegnania i wyczerpanie opieką. W firmach, gdzie pełniła rolę menedżerki personalnej, spotykała bardzo podobne historie i osoby, tyle, że jako pracowników: w kryzysie, po traumie, w żałobie, w chorobie, w przeciążeniu.
I właśnie z tej podwójnej perspektywy narodziło się Otulić Dobrem: jako most między pomocą kliniczną a realnym życiem.
Dziś, po ponad dekadzie, Otulić Dobrem wchodzi w kolejny etap rozwoju. To, co zaczęło się jako prywatna praktyka, rozwijamy dalej w ramach spółki Bloomwell.
Wiemy już, w czym jesteśmy najmocniejsze: w pomocy, która jest jednocześnie ciepła i precyzyjna. W reagowaniu wtedy, gdy dzieje się naprawdę trudno. W pracy, która nie obiecuje cudów, ale daje mapę.

Kim jesteśmy?
Jesteśmy zespołem specjalistek, które łączy jedno: przekonanie, że „otulanie dobrem” nie jest hasłem. Jest etycznym zobowiązaniem. Pomagać tak, żeby nie szkodzić. Wspierać tak, żeby nie przekraczać granic. I działać tak, aby człowiek odzyskiwał sprawczość, a nie odnalazł zależność.
W naszym zespole są psycholożki, psychoonkolożki, psychotraumatolożki, specjalistki interwencji kryzysowej... ale również doświadczone hr biznes partnerki.
Tak wyszło. I dobrze, bo dzięki temu umiemy łączyć język troski z językiem decyzji i odpowiedzialności.
Jak pracujemy?
Pracujemy w obszarach: interwencja kryzysowa, trauma, psychoonkologia i psychologiczna opieka paliatywna, żałoba (także powikłana i traumatyczna), wyczerpanie opiekuna.
Zaczynamy od porządkowania sytuacji i planu. W kryzysie najważniejsze są pierwsze kroki i pierwsze godziny. Nie zostawiamy człowieka z „dobrymi radami”, tylko pomagamy znaleźć punkt oparcia: co jest teraz najpilniejsze, co można zrobić dziś, jak odzyskać minimum poczucia bezpieczeństwa. A potem – jeśli potrzeba – prowadzimy dalej w procesie każdorazowo dopasowanym do sytuacji.
Poufność i godność są naszym fundamentem. Nie budujemy rozpoznawalności na cudzym cierpieniu. I zawsze sprawdzamy, czy to, co robimy, realnie pomaga.
